Wiersze Julian Tuwim

ab urbe conditaabecadloaere prenniusalkoholbal w operzebambobrzózka kwietniowachrystus miastaciemna noccuda i dziwydo krytykówdo losudo prostego człowiekadwa Michałydwa wiatrydyzio marzycielfalliczna pieśńfigielekgabryśgdybygdybym był krzakiemgorące mlekoidzie Grześkapuśniaczekkarta z dziejów ludzkościkocham w tobie to zmichrzowiekoteklist do dziecilokomotywamelodiamieszkańcymodlitwamodlitwa 2mróznaukao Grzesiu kłamczuchu i jego ciocio kocieogieńokularyonaprzetrwampstrykptakptasie plotkiptasie radiorok i biedarozwiązuja sie nagle i lekkorwanie bzurycerz krzykalskirzeczkarzepkaskakankasłoń trąbalskisłówka i slufkaśmierdzielspóźniony słowikstółszczęścietaniectrudny rachunekw aeroplaniewarzywawiosnawspomnieniewszyscy dla wszystkichzdarzyło mi sie to pierwszy razzosia samosia

Wiersz: Gabryś - Julian Tuwim

Gabryś

Był raz głupi Gabryś. A wiecie, co robił?
Kiedy konie żarły, on im owies drobił.
Sitem wodę czerpał, ptaki uczył fruwać,
Poszedł do kowala: kozy chciał podkuwać.

Czapką kwiat nakrywał, kiedy deszczyk rosił,
Liczył dziury w płocie, drwa do lasu nosił.

Zimą domek z lodu zbudował przed chatą:
"Będę miał - powiada - mieszkanie na lato".
Gdy go słońce piekło, to na słońce dmuchał,
A za topór chwytał, gdy go gryzła mucha.
A tatusia pytał, czy mu księżyc kupi...
Taki był ten Gabryś. A jaki? No, głupi.