Wiersze Wisława Szymborska

albumatlantydaballadabez tytułucebulachmurychwila w troicieńclochardczwarta nad ranemdo serca w niedzieledrobne ogłoszeniadwie małpy bruegladworzecelegia podrożnafilm lata sześćdziesiątefotografia tłumufotografia z 11 wrzesniagłos w sprawie pornografiihaniahitlerjaskiniajeszczekluczkonkurs piękności męskiejkot w pustym mieszkaniulisty umarłychludzie na mościemiłość szczęśliwamuzeumna powitanie odrzutowcównagrobekNic dwa razyniespodziane spotkanieniewinnośćnotatkaobóz głodowy pod jasłempejzażpiętapogrzebpomyłkaPróbaprospektprzy winieprzyjaciołomprzypowieśćrelacja ze szpitalaresztarozmowa z kamieniemruchścięciesen nocy letniejsto pociechurodzonyutopiaw rzece heraklitawieczór autorskiwiersz ku czciwietnamwodawrazenia z teatruwszelki wypadekwywiad z dzieckiemzakochanizdumienieżywy

Wiersz: Muzeum - Wisława Szymborska

Muzeum

Są talerze, ale nie ma apetytu.
Są obrączki, ale nie m wzajemności
od co najmniej trzystu lat.

Jest wachlarz - gdzie rumieńce?
Są miecze - gdzie gniew?
I lutnia ani brzęknie o szarej godzinie.

Z braku wieczności zgromadzono
dziesięć tysięcy starych rzeczy.
Omszały woźny drzemie słodko
zwiesiwszy wąsy nad gablotką.

Metale, glina, piórko ptasie
cichutko tryumfują w czasie.
Chichocze tylko szpilka po śmieszce z Egiptu.

Korona przeczekała głowę.
Przegrała dłoń do rękawicy.
Zwyciężył prawy but nad nogą.

Co do mnie, żyję, proszę wierzyć.
Mój wyścig z suknią nadal trwa.
A jaki ona upór ma!
A jak by ona chciała przeżyć!