Wiersze Jan Twardowski

aby sie stałoaniele bożyaniołanioł poważny i niepoważne pytaniaantologiabałem siębaranku wielkanocnybez kaplicybez nasbezdomnabliscy i dalecybliscy i oddalenibógboję się twojej milościbożebyłoco zostało we mnieczekaniedlaczegodługodo moich uczniówdo pani doktordobro i złodrzewa niewierzącedziekujęilejak dlugojeśli milośćjeśli nie do końcajestjest milość trudnajeszczekiedy mówiszkłopoty zakochanychktóry stwarzasz jagodylist do matki boskiejmatka boska staroświeckamiędzy gołębiem a ornitologiąmiłomiłośćmrówko ważko biedronkona szpilcenaucz się dziwićnie mogę trafićnie tylko mynie tylko o czaplachniecierpliwanielogiczneo miłości bez sercao spacerze po szpitalu wojskowymo uśmiechu w kościeleoda do rozpaczyodeszłapoczekajpowązkiprzepiórkarachunek dla dorosłegoróżne samotnościserceśpieszmy sięspojrzałsuplikacjeto nieprawda ze szcześciew niebie

Wiersz: Do moich uczniów - Jan Twardowski

Do moich uczniów

Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
com wam uczył lat kilka, stracił nerwy swoje,
i wam niechaj poświęcę kilka wspomnień świetych.

Jurku, z buzią otwartą, dorosły głuptasie-
gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie -
czy ci znów dokuczają na pauzie i w klasie -
i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.

Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi,
z noskiem co się tak uparł, że został króciutki -
za oknem wiatr czerwcowy z pannami ładnymi -
a tobie kto daruje choć uśmiech malutki.

Pamiętasz tamta lekcję, gdym o niebie mówi,
te łzy co w okularach na religii stają -
właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
co wołali na dworze - nikt nas nie chce nająć.

Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami -
grubasku i jąkało - osowiały, niemy -
Zosiu coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe
szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy.

Wojtku wiecznie płaczący i ty coś po sznurze
drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie -
Pawełku z wodą w głowie i ty niewdzięczniku
coś mi żaby położył na szkolnym dzienniku.

Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką -
ze srebrem betlejemskim co w pudełkach świeci -
z barankiem wielkanocnym. - Bez was świeczki gasną -
i nie ma życ dla kogo.
  Ten od głupich dzieci.